imgp9390

Ach te Mikołajki!

Grudzień jest miesiącem obfitości w naszej rodzinie –  mamy: 6 osób obchodzących urodziny, 3 osoby świętujące imieniny plus Mikołajki. Jakby tego było mało po maratonie imprezowo-prezentowym na horyzoncie Gwiazdka na zakończenie miesiąca. Listy marzeń małych i dużych mogą w takich okolicznościach nie mieć końca. Czasem zastanawiam się, czy nie dałoby się czegoś przełożyć na przykład na lato 🙂

Z pewnością jednak nie da się przesunąć Mikołajek, bo choć są niepozorne to tradycja wręczania sobie drobnych upominków 6 grudnia sięga średniowiecza. Nie będę tutaj opisywała historii Mikołaja – biskupa z Miry. Można o niej przeczytać w wielu miejscach. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na kilka ciekawostek. Czy wiedzieliście, że w XVI wieku na Wyspach Brytyjskich w Mikołajki pojawił się zwyczaj wynoszenia Dyrektora ze szkoły i obejmowania „władzy” przez uczniów? To dopiero musiał być ubaw i frajda. Panoszyć się w szkolnym gmachu przez cały dzień…

Ciekawa jest też legenda dotycząca prezentów od Mikołaja w wersji dla dorosłych 😉 Otóż Mikołaj (jeszcze zanim został biskupem) miał bogatego, ale wrednego sąsiada, który drwił z jego pobożności. Sąsiad został ukarany przez boga i popadł w skrajaną biedę. Jedynym pomysłem jaki wydumał na wyjście z biedy było…sprzedanie trzech córek do domu publicznego. Córek tych nikt nie chciał za żony, bo ich ojciec nie mógł zaoferować posagu. Mikołaj postanowił uratować cnotę dziewcząt i pod osłoną nocy wrzucał przez okno do domu sąsiada pieniądze na posag. Udało się – po pierwszym oraz po drugim zastrzyku gotówki sąsiad wyprawił wesele. Została ostatnia córka i ogromna ciekawość sąsiada – skąd biorą się pieniądze? Zaczaił się więc pod oknem i gdy Mikołaj wrzucał pieniądze dla trzeciej córki wszystko się wydało. Sąsiad zawstydził się ogromnie, podziękował Mikołajowi za pomoc i zmienił całe swoje życie. Tak więc Mikołaj nie tylko dawał prezenty, ale tez stał na straży innych wartości 😉

Jednak do rzeczy. Uwielbiam magiczny świat dziecka. Tę ekscytację, która towarzyszy maluchom przy wszystkim, czego chcą, na co czekają. Uwielbiam też małe rodzinne rytuały, które przeradzają się w tradycję budującą atmosferę różnych świątecznych dni. Z tego powodu dzisiaj wysprzątałyśmy wspólnie z Malutką cały przedpokój, Niunia umyła dokładnie wszystkie buty, by Mikołaj mógł podrzucić do nich prezenty.

Takiego zaangażowania w sprzątanie dawno nie widziałam. Najpierw Malutka wymyła porządnie swoje buty, potem buty moje i taty żebyśmy też dostali prezenty. Mało tego potem tą cudownie umemłaną ściereczką wyszorowała jeszcze krzesełko i na koniec białą szafę. Tak więc u nas wszystko czeka na imieniny Mikołaja.

 

Idę spać, bo ciekawa jestem, co znajdę rano w swoim bucie!

PS. Gdybyście szukali pomysłów, co kupić w drodze do znajomych dla ich pociech to pamiętajcie, że prócz czekolad, batonów, czekoladowych mikołajków można kupić coś innego za niewielkie pieniążki. Na przykład:

  • bańki mydlane w małym pojemniczku,
  • kredki,
  • styropianowe ozdoby choinkowe do pomalowania/ozdobienia,
  • kolorowanki,
  • małą książeczkę,
  • opaskę do włosów lub zestaw spineczek,
  • śmieszne skarpetki,
  • karty do gry w Piotrusia,
  • kolorowe mydełko,
  • magiczny ręczniczek do kąpieli,
  • płyn z pianą do kąpieli,
  • kredkę, która maluje na wiele kolorów,
  • notesik z piękną okładką,
  • magnesy na lodówkę,
  • piłeczkę kauczukową,
  • znikopis,
  • dziurkacz do wycinanania fajnego wzorku, np. gwiazdki,
  • papierową maskę do ozdobienia,
  • paczkę naklejek,
  • fajną podkładkę pod talerzyk do jedzenia,
  • kubeczek z super bohaterami ulubionej bajki,
  • bransoletkę albo koraliki,
  • dziecięcą pomadkę do ust

i wiele wiele innych ciekawych, małych gadżetów. 🙂 Nie zapomnijcie w tym całym zamieszaniu o sobie – u Was pod poduszką albo w butach też może się coś pojawić. Przyjemnych Mikołajek!!!

 

 

Mikołajki

Previous Post

Next Post

Polub nas!

Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami na blogu – kliknij LUBIĘ TO!