imgp9549

Lotti Karotti

Chorujemy więc mamy czas grać w gry, które kupiłam jakiś czas temu, a które czekały na swój moment. Dzisiaj wyjęłam więc Lotti Karotti. Nie był to debiut gry w naszym domu, bo jedną rozgrywkę już miałyśmy za sobą, ale sprawdzałam, czy gra nadal się Malutkiej podoba. Choć…nie musiałam sprawdzać, bo sama powiedziała, że chce grać w króliczki więc musiała miło wspominać nasz pierwszy raz z tą grą.

W każdym razie… gra jest rzeczywiście fajna dla najmłodszych. Starsze dziecko (tak mi się wydaje) szybko by się nią znudziło. To, co powinno dziecko potrafić, by grać to liczenie do trzech. W grze chodzi o to, by dotrzeć od startu do… marchewki.

Nie ma tu standardowej kostki, a w jej miejsce są karty, które ciągniemy i według których poruszamy się o jedno, dwa lub trzy pola w tył. Możemy też wylosować na karcie marchewkę, która wskazuje, że powinniśmy przekręcić magiczną dźwignię na planszy. Wtedy to, na drodze króliczków do marchewki nagle pojawiają się dziury, w które pędzący po przysmak królik może wpaść. Ale nie ma się co martwić, bo każdy gracz ma aż cztery króliczki więc nadal jest szansa, by któryś z nich zdobył marchewkę. Wystarczy, że się pospieszy 😉

Ja osobiście nie przepadam za tego rodzaju grami choć ta ma fajny element losowy dzięki pojawiającej się dziurze. Dla mnie jest jednak zbyt monotonna, nie muszę się specjalnie skupiać, a wtedy zaczynam się nudzić (no… i szybko odkryłam kolejność pokazywania się dziur). Jednak Malutka lubi tę grę. Łatwo się porusza, bo liczenie do trzech nie jest trudne :-). Lubi też kręcić tą marchewką aż królik wpadnie do dziury. Nie martwi ją gdy straci jednego pionka (wręcz przeciwnie). Zatem to dobra pozycja dla najmłodszych, którzy dopiero zaczynają przygodę z planszówkami. Pozwala zrozumieć zasady kolejności ruchów, pozwala uczyć się wygrywania i przegrywania, gratulowania przeciwnikowi dotarcia do celu. No i plansza jest ciekawa bo taka trójwymiarowa, plastikowa, a nie płaska, papierowa. Może to być ciekawy pomysł na prezent dla trzylatka lub czterolatka choć przyznaję, że cena nie jest niska – ok. 60 zł (zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że po jakimś czasie dzieci z tej gry wyrosną – np. odkryją kolejność wypadania dziur i gra im się znudzi).

W poszukiwaniu innych propozycji gier zapraszam do projektu Grajmy!

grajmy+logo(1)

gragrajmy

Previous Post

Next Post

Polub nas!

Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami na blogu – kliknij LUBIĘ TO!